„Zenit”, ponieważ wszyscy krzyknęli: jedziemy!!!

Rozmowa z Tomkiem Mikusińskim na temat rockowych brzmień w „Zenicie” i obecnych chwilach w Ząbkowicach Śląskich.

Rozumiem, że Wasz przyjazd do Ząbkowic jest kontynuacją Mocnych Bez Przemocy – nie chodzi mi formalność, lecz bardziej o duchowy wymiar.

W pewnym sensie tak – chcielibyśmy, żeby nasz przyjazd był kontynuacją projektu, by jego duch był podtrzymywany po to, by nie zatrzymać się w miejscu. Miałem świadomość, że ze względu na ograniczenia czasowe nie uda nam się zorganizować projektu takiego, jaki był w zeszłym roku. Więc powiedziałem do członków Gen Rosso:  słuchajcie – albo jedziemy dla samych „streetlightów”, albo nie jedziemy w ogóle. Wszyscy krzyknęli: jedziemy! Ważne jest przecież, by być i radować się ponowną możliwością spotkania z uczestnikami i miastem.

Taka była reakcja na wieść o możliwości wyjazdu do Ząbkowic?

Tak, ponieważ zeszły rok zostawił głęboki ślad we wszystkich członkach Gen Rosso. Słuchając wypowiedzi moich przyjaciół z grupy, widzę, że projekt odbił się szerokim echem. Ta synergia, która się wytworzyła między Gen Rosso a uczniami była niecodzienna . I mówię to nie dlatego, że pochodzę z Ząbkowic i jestem Polakiem, ale sugeruję się po prostu tym, co powiedzieli mi inni. Spotkaliśmy tu osoby na tyle wrażliwe, na tyle otwarte na pewne wartości, że o wiele łatwiej się pracuje niż np. w niektórych krajach Europy Zachodniej.

Jak członkowie zespołu przyjęli, jak Ty przyjąłeś pomysł „Piccolo Gen Rosso”, tego „małego Gen Rosso”?

Miłe zaskoczenie. Jest to dla nas potwierdzenie, że projekt udał się w stu procentach:  młodzi ludzie zainspirowani naszą pracą mówią: okej, przeżyliśmy super przygodę, było bardzo fajnie, dokonaliśmy refleksji nad życiem, nauczyliśmy się nowych form patrzenia na świat, ale to nie może się zamykać się tylko w nas samych, nie może się ograniczać do nas, bo byłoby zbyt egoistyczne. Trzeba przekazać dalej. I fakt dotarcia do domu dziecka jest  najtrafniejszym przykładem, że projekt żyje, a to dla nas najważniejsze.

Opowiedz, czym jest „Zenit”, widowisko, które zaprezentujecie 7 maja w Ząbkowicach. Wspomniałeś, że to coś zupełnie innego niż „Streetlight”.

„Zenit” to „zwykły” koncert rockowy, szereg następujących po sobie piosenek posiadających różne przesłanie. Dotykają różnych tematów, podobnie jak „Streetlight”, problemu cierpienia, nierówności społecznych, pokojowego współżycia między ludźmi, a jednocześnie pobudzają do myślenia nad sensem  życia lub jakie przyjąć zachowania w obliczu jawiącego się nieuchronnego cierpienia, na przykład kiedy ktoś z najbliższych umiera. Ponadto są rytmy latynoskie, odrobina funky, rock i pop. Dla każdego coś dobrego.

Skąd nazwa „Zenit”?

Przeminęło ponad  40 lat od chwili założenia grupy.  Mieliśmy wrażenie, że to spory wiek, jak na taki zespół muzyczny. Mimo zmieniających się trendów i gustów nasza grupa przetrwała. Gen Rosso wciąż żyje i ma plany na przyszłość. Swoją siłę czerpie ze stałych spotkań z młodzieżą oraz z tego, że stara się być ciągle aktualne dla młodej publiczności poprzez wykonywanie tego, co się podoba. Sam koncert ma łączyć przeszłość i teraźniejszość, dlatego kompozycja „Zenitu” składa się ze starych piosenek oraz najnowszych, powstałych miesiąc temu. Tytuł „Zenit”  oznacza punkt szczytowy w naszej karierze artystycznej…

Mam nadzieję, że nie spadniecie z tego punktu szczytowego.

Miejmy nadzieję, że to będzie ciągły wzrost. „Zenit World Tour” zacznie się w Ząbkowicach, potem zaplanowany jest dalszy ciąg we Włoszech, Niemczech, Meksyku, kto wie gdzie jeszcze.  

Zatem w Polsce, w Ząbkowicach mamy okazję uczestniczyć w prapremierze!

Tak, rozgrywaliśmy już wcześniej kilka „Zenitów”, ale były one zalążkami, bardziej laboratorium niż koncertem. Natomiast teraz wiemy więcej o tym, jak„Zenit” ma wyglądać. Szczęśliwie się złożyło, że kulminacja pomysłów przypadła na nasz pobyt w Ząbkowicach. To był dodatkowy bodziec do przeprowadzenia prób i wreszcie – wykonania samego koncertu. Zupełnie zmieniliśmy scenografię, układ sceniczny, instrumenty i pod tym kątem występ w Ząbkowicach będzie niewątpliwie prapremierą.

Czyli „Zenit” nie tylko ukazuje ogólnie egzystencję człowieka, ale też egzystencję samego zespołu?

Tak, tak. Jest to jak gdyby prześledzenie historii Gen Rosso w tych 43 latach. Sam spektakl trwa półtorej godziny.

Myślę, że to ciekawe nowe  przeżycie, szczególnie dla ząbkowickiej i okolicznej publiczności, po tym jak miała okazję przeżywać emocje związane ze „Streetlightem”, musicalem zupełnie inaczej skonstruowanym, posiadającym odmienną formę przekazu artystycznego, gdzie na główny plan wysuwa się taniec, teatr, śpiew. „Zenit” to przede wszystkim czysto rockowo-popowy koncert i ufamy, że na pewno spodoba się publiczności.

Jak o tym opowiadasz, przede wszystkim kojarzy mi się  z ostrym brzmieniem gitar.

Dokładnie tak. Będą mocne kawałki rockowe, prawie hard rockowe, będą ballady, muzyka melodyjna, przede wszystkim dla każdej grupy wiekowej, ze szczególnym uwzględnieniem młodych ludzi. Zaproponujemy publiczności remix w stylu techno. Myślę, że to rzecz niecodzienna w koncercie rockowym. Nie chcę zbytnio uprzedzać faktów, pragnąłbym pozostawić niespodziankę dla publiczności.

Wróćmy do początku naszej rozmowy, czyli Waszego ponownego przyjazdu do Ząbkowic. Jak przedstawiają się relacje zespołu z młodzieżą naszych szkół w kontekście ubiegłorocznych kontaktów w ramach Mocnych Bez Przemocy?

Odnoszę wrażenie, że po tym tygodniu w Ząbkowicach relacje nawiązane w zeszłym roku są tak samo mocne. Młodzież spotyka się z nami w nieformalnych grupach. Widać to również w mailach, jakie otrzymujemy. Przyjaźń między Gen Rosso a młodzieżą trwa!

Jestem szczęśliwy, że po raz drugi mogłem zawitać z zespołem do naszych wspaniałych Ząbkowic. Ufam, że te dni pozostawią w  sercach Ząbkowiczan oraz innych ludzi wiele miłych wrażeń i nie będzie to drugi, trzeci czy czwarty powrót, po prostu  przyjdzie czas na kolejne powroty. Jeden z nich  może odbyć się nawet w przyszłym roku. Życzyłbym tego wam i sobie z całego serca.

Rozmowę przeprowadził Artur Tanona, uczeń III Liceum Ogólnokształcącego

Ząbkowice Śląskie,1 maja 2009